Wprawdzie syn twój już wyszedł z małego chłopięcia,

Wżdy1183 matka nie pozwala takiego zajęcia,

By rządził niewiastami. Lecz pozwól mi, panie,

Skoczę na górę przerwać małżonce twej spanie,

Które widno bóg jakiś na oczy jej zsyła”.

Odysej ją powstrzymał: „Ot byś nie budziła!

Czekaj jeszcze, i przyślij wprzód te dziewki do mnie,

Co dom mój zbeszcześciły, żyjąc tak ułomnie”.

To jej rzekł, a piastunka wybiegła z świetlice,

Zganiać na pański rozkaz one służebnice.