Wziął Telemach z pastuchy: w trzech żwawsza robota.

A dziewki wszystkie śmieci wyniosły za wrota.

Owoż gdy krwi wylanej nie było ni śladu,

A cały dworzec pański powrócił do ładu,

Wyprowadzili z izby one białogłowy

I tam, gdzie szopa stoi a okap zamkowy,

Zapędzili w kąt ciasny, że nie ma sposobu

Wyjścia stamtąd. Telemach wtenczas rzekł do obu

Pastuchów: „O, zaprawdę, miecza ani ruszę!

Zbyt on czysty na brudne tych wszetecznic dusze,