Ona długo milczała, w walce sama z sobą:

Mąż-li to? Tak podobny twarzą i osobą —

To go znów ubiór lichy robi niepodobnym.

Aż Telemach się ozwał do niej głosem złobnym:

„Matko! Niedobra matko! Serce twoje z głazu.

Czemuż do mego ojca nie poszłaś od razu,

Lecz się boczysz i o nic nie pytasz go, matko?

Drugiej takiej małżonki w świecie znaleźć rzadko,

Co by tak uporczywie stroniła od męża,

Choć ten bied tyle przebył, trudów przezwycięża