I jak tam towarzyszów dawnych spotkał grono

I duszę matki swojej, matkę swą rodzoną.

Dalej, jak słyszał syren czarowne śpiewanie,

W błędne skały zajechał, w Charybdy otchłanie,

Do Skilli skowyczącej, gdzie ginie, kto wpadnie.

Mówił, jak druhy stado Heliosa szkaradnie

Wyrżnęli — jak w łódź jego Zeus1216 uderzył gromem,

Aż wszyscy towarzysze śmierć w morzu łakomym

Znaleźli, a on jeden uszedł strasznej Kerze

I dobrnął do Ogigii, gdzie Kalypso bierze