Dni, nocy siedemnaście nad twym przeznaczeniem

Płakali tak bogowie, jak my, ludzie prości;

A potem złożonemu na stosie w mnogości

Rznięto tłuste barany i byki rogate;

Trup twój płonął owinion w ambrozyjną szatę,

Wonnym miodem, oliwą płomień był sycony,

Huf witeziów otaczał ów stos zapalony,

Jedni pieszo, a drudzy w rydwanach zaprzężnych.

Walczyli i grzmiał łoskot od ciosów orężnych.

Toż gdy płomień Hefajsta strawił twoje szczęty,