Lecz już przygotowany czekał stół godowy.

Więc na krzesłach i stołkach u stołu zasiedli,

Zabrali się do jadła i śniadanie jedli.

Wtem wszedł Dolios, staruszek, a z nim jego syny,

Zmęczone pracą w polu, skąd matka rodziny,

Ona stara Sikelka wraz ich przywołała,

Co syny swe karmiła, a o starca dbała.

Ci ujrzawszy Odysa, sercem go poznali.

I z podziwienia w izbie jakby wryci stali.

Ale Odys im posłał przyjazne wyrazy: