Dwudziestu chłopów dobrał, ukrył w głębi dworu,

A gody kazał sprawić sute, dla pozoru;

Sam zaś Agamemnona i konno, i woźno

Jechał witać, zasadzkę uknuwszy nań groźną.

Więc gościa tak ufnego w dom zaprosił sobie

I z nim godując, zarznął jak wołu przy żłobie268.

Nikt z ludzi Atrydowych nie wyszedł tam cało,

Nikt z Ajgistowych; wszystko się wymordowało. —

Skończył, a we mnie serce pękało na ćwierci.

Siadłem, głośno szlochając i wzywając śmierci