Jak zbawienia; Heliosa nie znosiłem blasku.

A gdym się tak wypłakał, ból wytarzał w piasku,

Znowu do mnie przemówił ów staruch wróżebny:

— Pohamuj łzy, Atrydo; ten płacz niepotrzebny,

Doli swej nie naprawisz łzami. Raczej siły

Zbierz, byś prędzej powrócił do ojczyzny miłej.

Może zbójcę zastaniesz, a może już katem

Stał się dla niego Orest; pogrzebiesz go zatem. —

Tak gdy mówił, męskiego w pierś wpędził mi ducha.

I w serce bólem strute wstąpiła otucha,