Tam pójdziesz, bo Helena jest małżonką twoją;

O ciebie, zięciu Zeusa, bogi bardzo stoją. —

To rzekłszy wraz się rzucił w szumiące głębiny,

A ja szedłem do łodzi z garstką mej drużyny.

Po drodze myśli grały w wzburzonej mi duszy,

A gdym przyszedł, gdzie stała łódź moja na suszy,

Zgotowano wieczerzę; noc zapadła potem,

I spać my polegali na brzegu pokotem.

Nazajutrz, gdy rumiane zbudziły się zorze,

Jęli my się spychania naw na święte morze;