Aż w końcu ochłonąwszy tak mu powiedziała:

„Mów, Medonie, i na co jemu te podróże?

Co go zmusza na okręt wsiadać, krajać duże

Obszary tymi końmi, co fal depcą grzbiety —

By nawet imię zgasło z nim razem, niestety!”

Odrzekł jej na to Medon, ów keryks roztropny:

„Nie wiem, czy bóg go natchnął, czy sam był pochopny283

Do jazdy, by się zwiedzieć o ojcu w Pylosie,

Znaleźć go, lub o jego wiecznie zwątpić losie”.

To rzekłszy, w Odysowe pośpieszył mieszkanie.