Każdą cnotą górował nad wszystkie Achiwy.

Teraz mi jedynaka wicher porwał z domu,

Bez sławy — i odjechał matkę po kryjomu.

Nieszczęsne! Czy mogłyście mieć serce ze skały

I nie zbudzić mnie ze snu, kiedyście wiedziały,

Że syn mój w noc odpływa na czarnym okręcie?

Gdybym była odgadła takie przedsięwzięcie,

Jego serce łzom matki by się nie oparło —

Zostałby — lub odjechał w domu mnie umarłą.

A teraz mi starego sługi wołać żwawo,