Oblanej, gdzieś tam kiśnie pod twardym tyranem

Lub śród dziczy, co gwałtem trzyma go w niewoli.

Otóż chciałbym o jego powróżyć ci doli

Z tych przeczuć, jakie w duszę wlali mi niebianie:

Być może, iż co powiem, nareszcie się stanie;

Acz-em nie wieszcz i z lotu ptaszego nie wróżę,

To wiem, że wnet się skończą te jego podróże:

Wróci nasz tułacz, wróci w własny próg domowy;

A choćby go trzymały żelazne okowy,

Wyłamie się, ucieknie; wszak nie bity w ciemię!...