Belki uczepion, siedział jak na koniu na niej.

Z darowanych przez nimfę wyzuł się ubrani,

Pierś obwiązał przepaską daną z napomnieniem;

Potem w nurt skoczył, fale rozcinał ramieniem

I raźnie płynął.

Widzi to morskich bóg toni,

Chmurnie głową potrząsa i te słowa roni:

„Płyńże, płyń! Przez te wały przebijaj się w trudzie,

Póki się nie dostaniesz między zbożne ludzie.

Myślę, że ci tą biedą dałem się we znaki!”