Rąk i nóg, by do brzegu dobił się tam skorzej.

Lecz na odległość, w jakiej głos człowieczy sięga,

Huk go doszedł; fal morskich tłukła tak potęga

O skalisty brzeg mocą bijąc niesłychaną,

Aż kipiało, ląd białą obryzgując pianą.

Nie ma tam ni przystani, ni lichej zatoki,

Jedno346 brzeg straszny, rafy, wiszące opoki.

W Odysie aż się serce wstrzęsło, nogi drżały;

Więc westchnąwszy, tak myślał w głębi duszy śmiałej:

„Biada mi! Zeus zaledwie we mnie wlał otuchę