Ja się do rzeki twojej tulę i do ciebie.

Zlituj się, władco, pieczy twej polecam siebie!”

To rzekł — i bóg zhukane fale pohamował,

Wodę przed nim wygładził, a jego ratował

Wciągając na brzeg. Fale ze sił go wyssały,

Bo mu ręce opadły, nogi pod nim drżały;

W każdym członku obrzmiałość; z ust mu woda słona

I z nosa wybuchała; pierś tchu pozbawiona.

Omdlał więc; od zmęczenia upadł jak skostniały —

Lecz gdy westchnął i siły znowu mu wracały,