Gdzie nigdy burza nie grzmi, deszcz ścian nie obija,

Śnieżna zamieć nie prószy — tylko się przewija

Nieustanna pogoda, ni to namiot lity:

Tam bogom raj wesela płynie niepożyty;

Tam wróciła Atene napomniawszy śpiącą.

Wstała Jutrznia, poświatą swą złotem kapiącą

Budząc Nausykę. Panna swoim snom się dziwi,

Prędko z komnat do komnat bieży, by co żywiej

Rodzicom opowiedzieć. Zastała rodzice:

Matka przy ogniu siedzi, wkoło służebnice,