Wiodą muły; zaprzężna idzie w dyszel para.

Nausykaa z komory znosi co niemiara

Cienkich szat i bielizny, wóz naładowywa;

Matka zaś pełny koszyk smacznego pieczywa

I jarzynek tka w rękę; była i łagiewka362

Skórzana z winem w drogę (na wóz siadła dziewka);

O dzbanuszku z oliwą matka też pamięta,

By wyszedłszy z kąpieli ona i dziewczęta

Miały czym się namaścić. Ot! już wzięła wodze,

Biczem klasła w powietrzu. Z turkotem po drodze