Albo w boru jelenia, a gdy głód doskwiera,

Dusić drobną chudobę374 do obór się wdziera:

Otóż tak szedł Odysej ku pannom — nie żeby

Nie zważał na swą nagość, ale szedł z potrzeby.

Straszny im zdał się morskim owalany błotem!

Widząc go, wszystkie w nogi i na wzgórek potem;

Jedna Nausyka stoi. Atene jej tchnęła

Męską odwagę w duszę, członkom strach odjęła.

Nie rusza się i czeka. Odysej sam nie wie,

Czy ma paść do nóg wdzięcznie patrzącej nań dziewie,