Żadna inna w tkaninach misternej roboty:

Atene im wyłącznie dała te przymioty.

Za dziedzińcem sad duży ciągnął się od brony,

Czteromorgowy, wkoło płotem ogrodzony,

Kędy drzewa wysokie i kwieciem okryte

Rodzą granaty, gruszki, jabłka smakowite,

Słodkie figi. Toż drzewa oliwne tam były,

Przez rok cały tak zimą, jak latem rodziły,

Bo w ciepławym zefirze, co tam wciąż powiewa,

Jeden owoc się kluje, drugi już dojrzewa,