Boski Odysej izbę prędkim mierzył krokiem,
Od Ateny420 odziany leciuchnym obłokiem,
Aż dopadł Alkinoja — siedział przy Arecie,
I gdy Odysej dłońmi kolana jej splecie,
Naraz zeń święty obłok zsunął się ze wszystkiem
I w izbie zmilkli goście — zdumieni zjawiskiem,
Patrzali na przybysza. On wniósł prośbę, którą
Miał w tych słowach: „Areto, Reksenora córo!
Błagam twego małżonka, ciebie i tych gości,
Ja tułacz — niechaj bogi dadzą wam w pełności