Każdy bóg jej unika, człek tam nie popasa;

Mnie tylko nieboraka demon zagnał do niej,

Kiedy piorun Zeusowy na pełnych mórz toni

Roztrzaskał mi łódź moją. W dom mnie swój przyjęła,

Gościnnie nakarmiła, potem wmawiać jęła,

Że mi da nieśmiertelność, a z nią młodość wieczną —

Lecz się broniłem od niej odmową stateczną.

Siedem lat mnie trzymała — i nieraz łza padła

Na ambrozyjne437 szatki, które na mnie kładła.

A gdy ósme już lato nadeszło w lat toku,