Sama nagli na odjazd. Nie wiem, czy z wyroku

Zeusa, czy że jej serce doznało odmiany,

Dość, że na wątłej tratwie, wićmi powiązanej,

Wysłała mnie, żywnością, winem i odziewkiem

Niebiańskim opatrzywszy; i ciepłym powiewkiem,

Dmącym na jej rozkazy, gnała mnie przez wody.

Całe dni siedemnaście płynąłem bez szkody,

W osiemnastym ujrzałem zarosłych gór czuby

Tej tu ziemi — i widok weseli mnie luby!

Biedny! Nie przeczuwałem, jak srogie opały