Zgotował mi Posejda gniew zapamiętały.

Jakoż wnet rwącym wichrem pomieszał mi szlaki:

Wzdął wielkie morze, bałwan cisnął na mnie taki,

Żem na tratwie od strachu wzdychał i dygotał,

Aż wichr wpadając na nią do szczętu zgruchotał.

Wpław poszedłem i ramion użyłem za wiosła,

W końcu mnie wieja438 z falą na wasz brzeg doniosła.

Alić tam, gdym wychynął, bałwanem porwany,

Byłbym się w proch roztrzaskał o brzeżnych skał ściany;

Tyle, żem się w czas439 cofnął i przylądek z dala