W taką więc samołówkę osnuwszy łożnicę

Udał, że idzie Lemnu481 nawiedzić stolicę,

Którą z wszystkich swych grodów najwięcej miłował.

Niepróżno złotolejcy482 Ares nań czatował,

Bo gdy spostrzegł, że Hefajst oddalił się z domu,

On do mieszkania mistrza wpełznął po kryjomu

Palon żądzą ku pięknej Kyterze483. Zaś ona

Tylko co powróciwszy od ojca Kroniona

Siedziała w swej sypialni. Ares wpadł tam do niej

I rzekł, rękę bogini ściskając w swej dłoni: