Jak zawodzi niewiasta nad mężowskim ciałem,

Zabitym pod murami, co je piersią bronił,

By dzień hańby od dzieci i miasta odgonił;

Ona widząc, jak z śmiercią męczy się, jak kona,

Obejmuje go, wyje — a tu rozjuszona

Kupa wrogów włóczniami plecy jej okłada

I wlecze w jasyr510, gdzie ją trud czeka i biada,

Gdzie ból rozpaczy krasę z lic kwitnących wyssie:

Taki ból łzy wyciskał i tobie, Odysie!

Aleś się przed drugimi z tymi łzami chował,