Wesołymi być winni, tak obyczaj każe.

Wszak dla zacnego gościa jest i ta biesiada,

Te dary, okręt — zgoła, co dusza dać rada.

Bo każdy brata widzi w tułaczu znękanym,

Kto nie jest całkiem z uczuć litości obranym.

Więc też wykrętnym słowem nie wywodź mnie w pole

I mów mi czystą prawdę, tę najlepiej wolę.

Mów, jakim cię nazwiskiem zwie ojciec i matka,

Mieszkaniec okoliczny i twoja czeladka?

Przecież nikt bez nazwiska po świecie nie chodzi: