I naprędce podobnąż ułożyłem śpiewkę:

— Lądowstrząsacz Posejdon, on to mi na skały

Tych brzegów okręt rzucił i strzaskał w kawały,

Bo od morza wichr straszny ciągle na nas pędził.

Mnie tylko i mych druhów od śmierci oszczędził. —

Tom rzekł, a jędzon milcząc jął oczyma strzelać

I ręce wyciągnąwszy tam, gdzie stała czeladź,

Dwóch pochwycił i o ziem cisnął jak szczenięty,

Aż z czaszek mózg na ziemię bryznął rozpryśnięty;

On zaś, w sztuki podarłszy ciała, na wieczerzę