Pij duszkiem! — Tego wina miałem zapas duży

Na statku, lecz w rozbiciu dla ciebiem ocalił

Ten bukłak, abyś mojej biedy się użalił

I odesłał do domu. Lecz cóż! Tobą miota

Gniew taki, że nikomu nie przyjdzie ochota

Z śmiertelnych próg twej jamy przestąpić bezpiecznie.

Oj, Kyklopie! Tyś ze mną obszedł się niegrzecznie! —

Tak rzekłem; on wziął czaszę, wychylił do spodu,

I smakując, o drugą prosił tego miodu:

— Nalej jeszcze i gadaj, jak cię zowią, brachu,