Wraz też kół wydobywszy, wsadziłem w ognisko

Ostrzem, a serca druhów krzepiłem, by który

W samej chwili działania nie wlazł gdzie do dziury.

Już też i kół oliwny, acz mokry, w tym żarze

Rozgrzał się, i na ostrzu płomień się pokaże.

Więc wyciągam go szybko; przy mnie moje zuchy

Stali tuż, i bóg jakiś dodał im otuchy,

Bo razem pochwyciwszy, Kyklopowi w oko

Wbili go. Jam na ożóg wdrapał się wysoko

I kręcił — tak, jak świder okrętową belkę,