Srodze zawył, aż wyciem odtętniła srogiem

Pieczara. My ze strachu wleźli w kąt głęboko.

Kyklop z oka kół wyrwał zbryzgany posoką

I od siebie precz cisnął w zajadłej wściekłości,

I jął542 na gwałt Kyklopy wołać, co w bliskości

Mieszkali po pieczarach skał wietrznych. Ci, owi

Usłyszawszy krzyk wielki, w pomoc Kyklopowi

Przybiegli, i jaskinię obiegłszy dokoła,

Pytali, co się stało i po co ich woła:

— Polyfemie! co tobie, że w tej nocy ciemnej