Na to rozżarł się jeszcze srożej Kyklop srogi:

Sam czub wyniosłej góry urwał; cisnął skałą,

Lecz dalej poza okręt padła — szło o mało,

A byłby koniec rudla strzaskał nam — aż morze,

Które ciśnięta skała do gruntu rozporze,

Buchło w górę bałwanem; a ten nas do lądu

Parł gwałtem, okręt nie mógł przemóc tego prądu.

Alić ja, w garść żerdzisko chwyciwszy ogromne,

Odsadzę się od brzegu, drużynę upomnę,

By się miała do wioseł, bo tu śmierć nas czeka.