Ledwiem znak dał, wiosłują potężnie człek w człeka.

Gdyśmy się dwakroć dalej na pełne547 wybili,

Chcę znów łajać Kyklopa, lecz mnie obskoczyli

I za ręce trzymają, i proszą druhowie:

— Szaleńcze! Ty chcesz jątrzyć gbura? Co ci w głowie?

Dopiero pocisk jego nawę naszą pędził

Ku brzegom, gdzie śmierć pewna! Ot-byś nas oszczędził,

Bo gdy jędzon548 słóweczko choć jedno usłyszy,

Strzaska belki, łby strzaska twoich towarzyszy

Tą skałą, gdyż w rzucaniu mistrz to doskonały! —