Że gdy chce, je ucisza albo dąć im każe.

Miech ten on sam zawiązał taśmą srebrnolitą,

By wiatr nie mógł się wymknąć szczelinką ukrytą.

Mnie zaś w drogę wiać kazał tylko Zefirowi,

Nieść nawy i podróżnych prosto ku domowi.

Lecz inaczej się stało, gdyż niebezpieczeństwo

Ściągnęliśmy na siebie przez własne szaleństwo.

Dziewięć dni, dziewięć nocy gdy tak fale prujem,

W dziesiątym już i ziemię ojców odgadujem.

Już i ogień strażniczy559 widać, miga w dali —