Czy mam skoczyć z okrętu, zginąć w mokrym grobie,

Czy cios ten znieść spokojnie i żyć? Więc zważywszy,

Zniosłem go — i na pokład padłem twarz zakrywszy,

A tak orkanem gnane wróciły okręta

Znów do Ajolii. Nuż w płacz moje niebożęta!

Wysiedliśmy na brzegi i wody nabrano,

Potem tuż przy okrętach obiad zgotowano,

A gdy strawą, napitkiem duch się w nas rozbudzi,

Wziąwszy z sobą keryksa562 i jednego z ludzi,

Ruszyłem wprost do zamku. Tam widzę Ajola,