Więc wysłałem na zwiady spytać, kto tam żyje?

Jacy ludzie, jedzący chleb z ziarna bożego?

Dwóch wybrałem, keryksa dodałem trzeciego.

Ci poszli i trafili na drogę, po której

Wozy z drzewem spuszczano w miasto z wielkiej góry.

Pod miastem dziewczę oni napotkali młode,

Córę lajstrygońskiego Antifa, jak wodę

Schodziła brać w Artakii szemrzącej krynicy;

Bowiem stąd biorą wodę mieszkańcy stolicy.

Zbliżywszy się więc do niej, witali pytaniem: