Obojgu ojcem Słońce, co ziemi przyświeca,

Matką jej Persa, którą Okeanos rodzi.

Tam cichutko pod brzegi okręt nasz podchodzi

I zawija: bóg któryś użyczył pomocy.

Na brzegu wypoczniemy przez dwa dni, dwie nocy,

Bośmy pracą zmęczeni, a niedolą zbici.

Lecz w trzecim, gdy różana Jutrzenka zaświeci,

Biorę oszczep, a mieczem przypasan do boku

Wyszedłem na szczyt skały i patrzę, czy oku

Nie zjawi się człek jaki lub głos jego schwycę.