I kiedym tak z wiszaru567 patrzał w okolicę,

Ujrzałem, jak słup dymu z ziemi się podnosił

Poza lasem: tam Kirka mieszka, z tegom wnosił.

I zaraz rozważałem w głębi mego ducha,

Czy mam dotrzeć do miejsca, gdzie ten dym wybucha.

Więc gdy się z niepewnymi myślami szamocę,

Stanęło, że wprzód zajrzę do nawy w zatoce,

By drużynę nakarmić i w kraj wysłać szpiegów568.

Z tą myślą gdym do morskich przybliżał się brzegów,

Jakiś bóg się zlitował mego utrapienia