Wyszła, we drzwiach stanąwszy do komnat zaprasza,

I próg jej przekroczyła głupia gawiedź nasza.

Jam został, gdyż mi w niesmak szły te zaprosiny;

A tak naraz straciłem wszystkich z mej drużyny:

Próżnom czekał i czekał, żaden nie powrócił! —

Skończył, a jam co żywo na siebie zarzucił

Miedny miecz, srebrnokuty, łuk ze strzał sajdakiem581.

I każę się tym samym poprowadzić szlakiem.

Ale on się oburącz u kolan mych wiesza

i te lotne wyrazy roniąc z łkaniem miesza: