— O! nie wleczże mnie z sobą, ty boski Odysie!

Czuję, że sam nie wrócisz, że nie uda ci się

I tamtych wyprowadzić. Uchodźmy bez zwłoki!

Uchodźmy, nim nas straszne dosięgną wyroki! —

Tak błagał, a ja tymi słowy go odprawię:

— Chcesz zostać, Eurylochu, to cię i zostawię,

Jedz i pij tu przy nawie na lądu krawędzi;

Ja sam idę, konieczność jakaś mnie tam pędzi. —

Rzekłem, i precz odszedłem od brzegu i łodzi.

Tak idąc, sama droga w dolinę przywodzi,