Który by je wykopał. Wszystko w mocy bożej!

Po czym Hermes do górnych olimpskich przestworzy

Pognał przez leśny ostrów; jam w zamek się kwapił584

I w drodze się myślami sprzecznymi wciąż trapił.

Wreszciem stanął pod bramą wiodącą w mieszkanie

I wołam; snadź585 ją moje dobiegło wołanie,

Gdyż wyszła i drzwi jasne otwarła przede mną.

Zaprosiła — więc wszedłem, lecz z trwogą tajemną.

Posadziła mnie w krześle z srebrnymi gwoździami,

Postawiła podnóżek zaraz pod nogami,