I w głębokiej zadumie siedzę tak bezwładny.

Kirka zaraz spostrzegła, żem potrawy żadnej

Rękami ani ruszył, tylko w myślach tonę.

Więc zbliża się i słowa mówi uskrzydlone:

— Czemuś to jak mruk siedział u stołu, Odysie?

Tu masz wino, przysmaków pełno w każdej misie,

A tyś nie tknął, i czemu? Porzuć próżną trwogę,

Przysięgłam ci na bogi, więc zdradzić nie mogę. —

Tak mówiła. Jam na to: — Niech cię to nie dziwi,

Kirko, że człek, co w sercu sprawiedliwość żywi,