Jeno675 Ajgist, ten wspólnik mej występnej żony,

Śmierć mi zadał. W gościnę przezeń zaproszony,

Byłem zabit na godach jako wół u żłobu.

Moich zaś towarzyszów, również bez sposobu

Obrony, zarzynano jakby wieprzów trzody,

Które w gościnnym domu zwykle rzną na gody

Czy weselne, czy inne, czy na wielkie święto.

Musiałeś nieraz widzieć, jak to ludzi rznięto

W pojedynkach lub w bitew zaciętych natłoku,

Ale wszystko to niczym przy onym widoku,