Było lepiej mi nigdy zwycięzcą nie zostać,

Niżby miała pod ziemię pójść ta wielka postać

Ajasa, co nad Greków wzrósł takimi czyny,

Że tylko go Achilles prześcigał jedyny.

Więc zagabłem703 Ajasa, witając serdecznie:

— O synu Telamona! A czybyś miał wiecznie

Gniewać się i po śmierci o zbroję, coś stracił,

Którą tylu klęskami Grek potem opłacił?

Bo z tobą, kiedyś runął, ty baszto warowna!

Jak po śmierci Achilla, żałość niewymowna