Że ją wtoczył już na szczyt, skręcała się skała

I z łoskotem piorunu znów na dół spadała,

A on znów ją pod górę wtaczał. Krwawym potem

Członki jego okryte, twarz kurzem i błotem.

Po czym Heraklesowe widmo tuż przy dole

Stanęło, on sam bowiem siedział w bogów kole

Na niebiańskiej biesiadzie z Hebą716 na pieszczocie.

Wkoło widma, mar roje, ni to ptaków krocie

Spłoszonych, wciąż szeleszczą... On jak noc ponury

Stal z łukiem i napinał bełt717 nastrzępion pióry,