Toż siarki zapach. Wszystka z pomostu drużyna

Zmieciona, wpadła w morze; szamocąc się wspina,

I znowu się zanurza, niby morskie wrony.

Bóg im nie dał powrócić, żywot ich skończony!

Jam biegał po okręcie, póki bałwan wielki

Nie odarł żebr765 do spodniej przyprawionych belki,

Która sama bujała, aż drzewo masztowe

Spadło na nią. Przy maszcie linę surowcowę766

Postrzegłszy, maszt ten z wręgą767 do kupy związałem,

Wsiadłem okrak, i wzdętym falom się oddałem.