On wszedł i na posłaniu milcząc się położył.

Każdy flis zajął ławę, wiosło do rąk włożył,

Przewleczoną przez kamień już odjęto linę788,

I wiosła wraz zaczęły pruć morską głębinę.

Odysowi sen słodki wnet spadł na powieki,

Sen, jak śmierć nieprzespany, lecz przyjemnie lekki.

A jako na równinie czwórka dziarskich koni

Sadzi w górę kopytem, gdy ją bicz pogoni,

I w okamgnieniu znika w szerokim przestworze —

Tak ich okręt się wspinał, dziobem porąc morze