Kipiące spiętrzonymi bałwanami wokół

I pędził takim lotem, że nawet i sokół

Nie byłby go dogonił, choć najchyższy z ptaków.

Niósł tego po mórz toni ów okręt Feaków

Męża mądrości bożej do ojczyzny drogiej,

Którego uporczywie nękał los złowrogi

W tylu bojach i w długiej tułaczce po wodach.

Spał teraz i zapomniał o swoich przygodach.

Z zejściem gwiazdy789, świecącej najjaśniej w błękicie,

Co zwykle rannej Eos zwiastuje przybycie,