Może się ulituje, zapomni urazy

I miasta nam grzbietami gór nie pozamyka”.

Tak rzekł, i każdy w strachu na ofiarę byka

Przysłał i wszyscy stojąc dokoła ołtarza

Błagali Posejdona, wielkich mórz mocarza,

Za ludu feackiego władcą i książęciem.

Właśnie Odysej ze snu zerwał się ocknięciem

Na rodzinnej swej ziemi, lecz jej nie poznawał,

Bo odkąd ją opuścił, ubiegł czasu kawał.

Przy tym mgłą był opasan, którą nań nasłała