W mig się członki skurczyły, postać w dwoje zgięta,

Płowy włos spadł ze skroni, skóra obwiśnięta

Na wychudłych piszczelach, jak u starców bywa,

A iskrzące się piękne oko we mgle pływa.

Miasto822 szat chiton został z siermięgą na grzbiecie,

Brudne, dziurawe, w dymie wędzone rupiecie823.

Ogromną także skórę jelenią, bezwłosną,

Zarzuciła bogini na tę postać sprosną;

Dała kostur, biesagi824, z plecionym rzemieniem,

Do noszenia, lecz zdarte już długim noszeniem.