Lecz ich szczupło, gdyż liczbę zmniejszały codziennie

Szumne gachów biesiady, na które niezmiennie

Musiał dostarczać wieprzów z najgrubszą słoniną —

Więc sztuk trzysta sześćdziesiąt w zapasie miał ino826;

Przy nich zaś na podwórzu odprawiały wartę.

Ręką jego karmione cztery psy zażarte.

Właśnie krajał on sobie z byczej tęgiej skóry

Chodaki, a pastuchów tu i owdzie w góry

Powyprawiał: trzech poszło paść nierogaciznę,

Czwarty pognał do miasta jakby za pańszczyznę